Wojciech Zięba


NOC LISTOPADOWA


Wydarzenia w nocy z 29 na 30 listopada 1830 r. stały się zarzewiem jednego z najbardziej krwawych powstań narodowych na okupowanych przez Rosję porozbiorowych ziemiach polskich. Brali w nim udział młodzi zapaleńcy, którzy bez zbytniego przygotowania porwali się do walki z carską potęgą.
Pomysł powstania zrodził się u kadetów Szkoły Podchorążych Piechoty, którym przewodniczył Piotr Wysocki. Dwa lata wcześniej powołał on tajne sprzysiężenie mające na celu walka w obronie konstytucji nadanej przez cara Królestwu Polskiemu w 1815 r. Była ona notorycznie łamana. W jego sprzysiężeniu było zaledwie 200 członków. Byli to nie tylko żołnierze, ale także cywile. W nocy z 29 na 30 listopada 1830 r. postanowili wyjść z bronią w ręku na ulice Warszawy. Mieli dobre chęci, lecz zabrakło im przygotowania.
29 listopada 1830 r. o godzinie 18 w mieście, którego mieszkańcy poszli spać, nagle wybuchły pożary. W czterech miejscach naraz pojawili się młodzi ludzie z bronią i zaatakowali rosyjskich żołnierzy. Na Agrykoli przywódca powstańców, Piotr Wysocki, z grupą ok. 160 ludzi zaatakowali koszary rosyjskiej kawalerii. Jego oddział był jednak zbyt mało liczny i bojąc się okrążenia, wycofał się w stronę Arsenału. W tym samym czasie dwudziestoosobowa ekipa przypuściła atak na Belweder - siedzibę Wielkiego Księcia Konstantego. Akcja udała się, jednak w książę Konstanty został ewakuowany tuż przed wtargnięciem powstańców do Belwederu. Dwie inne grupy miały więcej szczęścia. Oddział skierowany do centrum miasta zajął Arsenał. Niebawem opanowali całe śródmieście. Natomiast oddział skierowany na Żoliborz zajął most na Wiśle.
Choć powstańcom nie udało się zrealizować wszystkich planów, Warszawa znalazła się w ogniu walki. Inicjator zrywu, Piotr Wysocki liczył, że pociągnie za sobą do walki cały naród. W stolicy stacjonowało 10 000 żołnierzy polskich i 6000 rosyjskich. Myślał, że gdyby wojska polskie przeszły na ich stronę to Warszawa pozbyłaby się rosyjskiej okupacji. O tym, że plan ten nie powiódł się Wysocki dowiedział się tuż po nieudanej próbie zajęcia rosyjskich koszar. Zaczął się wycofywać. Próbował do powstania namówić ludność cywilną Warszawy. Odmówili nawet polscy generałowie, którym Wysocki próbował przywództwa nad powstańcami. Decyzja ich spowodowała, że Wysocki skazał zdrajców na śmierć. W ten sposób powstańcy zaczęli zabijać cywili mieszkających w Warszawie. Jak się niedługo potem okazało powstańcy mieli przeciw sobie nie tylko Rosjan. Polacy podzielili się na tych, którzy sprzyjali powstańcom oraz tych, którzy uważali ich za szaleńców. Bunt zaskoczył nie tylko Rosjan, ale także Polaków, którzy nie byli gotowi na zryw przeciw Rosji. Lecz udało im się. Następnego dnia Warszawiacy obudzili się w wolnym mieście. Jednak walka z Rosjanami była dopiero przed nimi.

wstecz